Testowałem komplet, który zapewni mi ciepło i komfort podczas wielo godzinnej jazdy w zmieniających się warunkach przez kilka dni i setki kilometrów na trasach wczesno wiosennych objazdów Ultra Race Roztocze i Ultra Race 900.

Skrzypiący pod kołami śnieg, mroźne powietrze i puste drogi potrafią dać frajdę, jakiej próżno szukać latem. Jazda zimą stawia jednak przed rowerzystą zupełnie nowe wyzwania: chłód, wiatr, zmienne warunki i konieczność rozsądnego doboru odzieży i sprzętu. Opiszę Wam poniżej kilka moich przemyśleń i wniosków z przetestowanych rozwiązań. To wybory, które mają realnie wpływać na komfort, ciepło i przyjemność z jazdy w niskich temperaturach lub niższych niż na codzień jeździmy. Ponieważ dla jednych poniższa odzież może być komfortowa przy temp. -5 st. C a dla innych przy -10 st. C. Ja jestem zmarzluch, więc szukam ciepłej odzieży na wczesno wiosenne objazdy Ultra Race Roztocze oraz Ultra Race 900.

Jest 21 stycznia 2026 roku, zima prawie jak za dawnych lat, na zewnątrz -5 st C, lekki wiatr, słonecznie, śnieg leży od kilkunastu dni, trasa prowadzi przez Pasmo Łososińskie w Beskidzie Wyspowym ze szczytem Chełm 793 m n.p.m., na który wjechałem. Idealne warunki aby przetestować zestaw odzieży i kilka akcesoriów potrzebnych na wczesno wiosenne objazdy Ultra Race Roztocze oraz Ultra Race 900.

Poszukiwałem kompletu, który zapewni mi ciepło i komfort podczas wielo godzinnej jazdy w zmieniających się warunkach przez kilka dni i setki kilometrów.

Przyjąłem kilka kryteriów:

– lekka odzież

– ciepła (bo jestem zmarzluch i wolę się przegrzać niż zmarznąć)

– mało miejsca po spakowaniu

– uniwersalna czyli rowerowa i cywilna

W tych warunkach ubrałem kurtkę Folcraz MT500 do -10 st.C. z decathlonu, bluzę z wełny marino Zajo model – Hejma Men’s Merino Zip Top, spodnie rowerowe AMcycling model jesienno zimowy – ocieplane z membraną, komin, rękawiczki ocieplane i dwie pary skarpet – pomiędzy którymi owinąłem stopę folią aluminiową. To tyle jeżeli chodzi o odzież. Miałem ze sobą jeszcze ciepły napój w termosie – Fjord Nansen Honer 0,7l.  

  • W takich warunkach ubiór przestaje być dodatkiem, a zaczyna być cichym sprzymierzeńcem drogi. Na pierwszą linię frontu trafiła kurtka Folcraz MT500 do –10°C z Decathlonu – szczelna, lekka, trzymająca chłód na dystans, nawet gdy wiatr na zjazdach próbował wedrzeć się pod materiał. Kilka fajnie dopracowanych detali. Trzy kieszenie, w tym jedna na piersi z łatwym dostępem. Wszystkie na suwaki YKK. Wysoka stójka oraz kaptur regulowany ściągaczem, co może się przydać przy dużym wietrze. W pasie również ściągacz aby uniemożliwić ucieczkę ciepła. Testowałem tą kurtkę również na nartach i spacerach. Rewelacja. 
  • Pod nią pracowała bluza z wełny merino Zajo Hejma Men’s Merino Zip Top, która bardzo dobrze regulowała temperaturę ciała: grzała, gdy trzeba, i pozwalała oddychać podczas dłuższych podjazdów. Nie byłem przekonany do wełny merino, i to moja pierwsza taka bluza. Ale już wiem, że nie ostatnia. Wszystko co się mówi o takiej odzieży to prawda. Reguluje temperaturę ciała, można używać kilka dni bez prania, nie gryzie (czego bałem się najbardziej). 
  • Nogami rządziły jesienno-zimowe spodnie AMcycling, to poprostu spodnie sztos. Jak jeszcze nie znacie popatrzcie na tą markę. Wiem co mówię bo przez ponad 10 lat szyliśmy odzież rowerową MORE. Bardzo dobre materiały, idealnie dobrane, ocieplane i wsparte membraną, świetnie wykończone detale, – wystarczająco elastyczne, by nie ograniczać ruchu, i wystarczająco odporne, by nie oddawać ciepła zbyt łatwo. 

Te trzy główne elementy mojego kompletu stanowią od dziś podstawę ubioru do jazdy rowerem w zimnych warunkach.

Komin i ocieplane rękawiczki domykały całość, chroniąc te miejsca, które zimą najszybciej przypominają o swojej wrażliwości. Najwięcej uwagi wymagały stopy – dwie pary skarpet, a pomiędzy nimi prosty, niemal oldschoolowy trik z folią aluminiową, który skutecznie odcinał zimno płynące od pedałów. Na buty założyłem klasyczne ocieplacze z windstoperem model Shimano sprzed ponad 10 lat. Jeszcze będę chciał sprawdzić skarpetki z wełny merino i specjalne wkładki ocieplane. 

To wszystko, jeśli chodzi o odzież – bez przesady, bez nadmiaru, minimalistycznie i to mnie cieszy. Zestaw raczej z myślą o ruchu niż o postoju. 

A jednak gdzieś w kieszeni czekał jeszcze mały luksus: termos Fjord Nansen Honer 0,7 l z gorącym napojem (herbata z miodem, imbirem, sokiem z czarnej porzeczki). Kilka łyków na postoju wystarczało, by przyjemne ciepło rozeszło się po ciele, a zimowa trasa znów zapraszała, by jechać dalej, wolno, uważnie, w rytmie oddechu i skrzypiącego pod kołami chłodu.

Przede mną jeszcze poszukiwanie idealnego zestawu toreb i sakw oraz oświetlenia. Mam już swoje typy ale poczekajmy aż się zdecyduję i przetestuję.

CATEGORIES:

Uncategorized

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *